Wystąpienie: Andrzej Kosztowniak
PiS 08.10.2026, godz. 12:58, 66. posiedzenie Sejmu, Poseł
Punkt porządku dziennego: 29. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2027 (druk nr 3150). 30. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2027 (druk nr 3154).
Bardzo dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Dyskutujemy o budżecie, o budżecie złym, bardzo złym, fatalnym, i myślę, że to jest najłagodniejsze określenie, jakiego można użyć. Dyskutujemy na temat ministra, który już ma na drugie imię "Dziura", bo widzę, że coraz więcej osób rzeczywiście tak próbuje przedstawiać pana ministra Andrzeja Domańskiego. Ale trudno się z tym nie zgodzić. Trudno się nie zgodzić, proszę państwa, bo to człowiek, który w powojennej historii najbardziej, najszybciej i w największym stopniu zadłużył państwo polskie. Ten człowiek jest liderem po II wojnie światowej. A więc półżartem, półserio niektórzy mówią nie o dziurze, a o Rowie Mariańskim, bo tak nisko jeszcze nikt w polskiej historii finansów publicznych po II wojnie światowej nie upadł.
Ale nie chodzi tu o ministra, proszę państwa, a o jego budżet i o najważniejszą rzecz w tym budżecie, czyli o dochody, stronę dochodową. Państwo macie takie umiejętności pożyczania i wydawania, ale nie posiadacie umiejętności zarabiania. W dłuższej perspektywie jest to sytuacja, która zniszczy nie tylko gospodarkę, ale i każdego, w tym również państwo polskie. Zakładacie, proszę państwa, że wzrost dochodów rok do roku będzie na poziomie 11%, o ponad 70 mld zł. Zapytam: Na litość boską, skąd wy to weźmiecie? W momencie, gdy w tym i w poprzednim roku mieliście wzrost na poziomie 3,8%, 3,6%, a zakładany był na poziomie 3,7%, i mieliśmy trzydzieści parę miliardów złotych, a teraz ten wzrost będzie na poziomie maksymalnie 3%, a chcecie wpompować w ten budżet ponad 70 mld zł więcej, to skąd to się weźmie? Dobrze by było, żeby ktoś wyszedł i otwartym tekstem powiedział: To jest nie do zrealizowania. Tego nawet kartka nie wytrzymuje, choć niektórzy twierdzą, że na papierze każdy jest w stanie wręcz wszystko zapisać.
Nie chcę już tutaj mówić o deficycie, o zadłużeniu w wysokości 1 mld zł dziennie - niestety za chwilę zaczniemy to przeliczać na godziny. Pozwolę sobie jednak skomentować sytuację polskich samorządów. W 2024 r. wprowadziliście reformę i szczyciliście się, że będzie lepiej. Ponoć tak wychodzi z waszych wyliczeń, choć samorządowcy mówią, że utrwala to pewną zasadę: biedni są coraz biedniejsi, a bogatsi są coraz bogatsi. Poszerza się różnica dochodowości w polskich samorządach. Tak mówią samorządy, a nie wasze statystyki, choć ze statystyk wynika, że 206 mld zł z wpływów z PIT-u, czyli ok. 6% więcej, trafi do polskich samorządów. Dużo, niedużo, ktoś może powiedzieć, że to nienajgorzej, ale przy wskaźniku waloryzacji na poziomie 3%, szanowni państwo, nie zapewnia to nawet realnego pokrycia kosztów związanych z wykonywaniem zadań publicznych zleconych dla polskich samorządów. Presja płacowa - to wszystko powoduje, że te wydatki będą zgoła większe. Drastyczny spadek nadwyżki operacyjnej w niektórych samorządach, w gminach, nie mówię już o powiatach, choć na chwilę się przy nich zatrzymam. Luka oświatowa, o której mówimy tutaj od wielu, wielu lat, w żaden sposób nie została pomniejszona, proszę państwa. Już teraz mówimy o kilkunastu, kilkudziesięciu miliardach złotych więcej co rok. Ludzie się do tego przyzwyczajają, a dług cały czas się odkłada - zresztą z czegoś ten dług państwa powstaje.
W najdłuższej części mojej wypowiedzi chciałbym odnieść się do tego, o czym mówił tu mój kolega czy przedmówca, proszę państwa, czyli do sytuacji polskiej służby zdrowia, do upadku szpitali powiatowych. Tak naprawdę jesteśmy w przededniu upadku polskiej służby zdrowia na poziomie powiatowym. Jest ok. 250 szpitali, łącznie z miejskimi jest ich ok. 300, z czego 80-90% tych szpitali, kochani, już dzisiaj ma problem z płynnością. Nie z żadnym długiem, ale z płynnością. To wszystko wali się na naszych oczach. Występuję tu w imieniu tych wszystkich polskich szpitali powiatowych, ale też tych, które są dla mnie najbliższe: z Radomia, Pionek, Kozienic, Iłży, ze Zwolenia, Lipska. Zastanówcie się nad tym, jak wydawać te pieniądze. Wy mówicie: mamy 274 mld zł, cieszycie się, że dokładamy kilkanaście, kilkadziesiąt miliardów. Dolewacie do wiadra, w którym nie ma żadnego dna, więc ta liczba jest dla was formą oskarżenia. Więcej dolewacie, a jest coraz gorzej. Nie potraficie albo nie chcecie zarządzać tymi pieniędzmi. Prawda jest taka, że w ogóle nie panujecie zarówno nad polską służbą zdrowia, jak i nad polskim budżetem. (Oklaski)
W tej sprawie
Rządowy projekt ustawy budżetowej na rok 2027 (druki nr 3150, 3154)
-
08.10.2026, posiedzenie 66, nr 161
Głosowano nad wnioskiem o odrzucenie projektu ustawy budżetowej na rok 2027, czyli o zakończenie prac nad nim już po pierwszym czytaniu.Pkt. 29 Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2027 (druk nr 3150)
Nieprzyjęte wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu
za 198, przeciw 237, wstrzymało się 5
Zdania oznaczone AI przy głosowaniach przygotowała automatycznie sztuczna inteligencja na podstawie tytułów i opisów głosowań z Sejmu i mogą zawierać nieścisłości.
Miasta w tym wystąpieniu: IłżaKozieniceLipskoRadomZwoleń
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie)Transmisja (ok. godz. 12:58) (otwiera się w nowej karcie)
Skąd są te dane?
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 13.10.2026 07:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu

