Wystąpienie: Łukasz Mejza
niez. 07.10.2026, godz. 19:37, 66. posiedzenie Sejmu, Poseł
Punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych w sprawie wniosku Prokuratora Regionalnego w Poznaniu z dnia 21 lipca 2026 r. o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Łukasza Mejzy (druk nr 3116).
Proszę jeszcze, pani marszałek, nie włączać czasu, pozwolę sobie się rozłożyć.
(Wypowiedź poza mikrofonem)
Tak, zamierzam wykorzystać.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Kochana Polsko! Zapytam, jak Filip Chajzer: Wie pani - taka ciekawostka - że najpopularniejsza pizza w Szwecji to pizza z kebabem? Bardzo popularny internetowy tekst ostatnio, który Filip Chajzer wygłosił do swojej małżonki. I ta ciekawostka ma taką samą wartość jak wniosek prokuratury, który ja dzisiaj muszę tutaj skomentować, pani marszałek. Ale skoro muszę, to chętnie skomentuję. Natomiast zamiast przemówienia, szanowni państwo, powinienem na tej mównicy odpalić butelkę dobrego szampana. O tym dlaczego, za chwilę.
Ale najpierw cofnijmy się o 5 lat. Mała podróż w czasie. 5 lat temu, kiedy nad Polskę nadciągały znad Berlina ciemne chmury i Donald Tusk już przymierzał się do powrotu do polskiej polityki, dzięki przeciągnięciu Jarosława Gowina na ciemną stronę mocy rząd prawicowy nie tyle zachwiał się w posadach, co wręcz wisiał na włosku. A tym włoskiem stał się mój głos. No i, jak to w życiu bywa, grupa fryzjerów zblatowanych z Platformą, zajmująca się goleniem Polaków z ich pieniędzy, postanowiła ten włos wyrwać. Ja już nie chcę teraz mówić i wracać do tego, ile miałem prób zwykłego przekupstwa, ile anonimów, że skończę jak Andrzej Lepper, jaka machina hejtu się na mnie wtedy wylała. Hejtu, który opierał się na całkowicie wyssanych z palca historiach, na wierutnych kłamstwach.
Ja pewnego dnia się obudziłem i usłyszałem, że robiłem rzeczy, jakich nie robiłem, rzeczy, z jakimi w ogóle nie miałem nic wspólnego. Np. słyszałem o jakichś chorych dzieciach rzekomo oszukanych. Od 5 lat prokuratura Bodnara, Żurka szuka jakiegokolwiek oszustwa, próbuje się czegoś dopatrzeć. Natomiast nie znaleźli nawet 1 złotówki wyciągniętej od kogokolwiek z bardzo prostej przyczyny. Bo cała sprawa została zwyczajnie wymyślona na polityczne zlecenie. Tylko i wyłącznie po to, żeby mnie zniszczyć, dlatego że zostałem wybrany z list ówcześnie opozycyjnych. I gdybym ja zrezygnował z polityki, gdybym nie ustał, tego psychicznie nie uniósł, to na moje miejsce wszedłby ktoś, kto po prostu sprawiłby, że Platforma Obywatelska odzyskałaby władzę. I o to w tym wszystkim chodziło. Dlatego wymyślano kłamstwa o jakichś dzieciach, o jakichś szkoleniach.
Pewnego razu też wstałem i dowiedziałem się, że nagle mam jakieś pieniądze do oddania. Najpierw to było 100 tys., kolejnego dnia to już było 300, potem 600, a później się okazało, że jest milion do oddania. Proszę bardzo, ja tutaj mam artykuły. Onet - myślę, że znajome medium dla Platformy: firma Łukasza Mejzy musiała zwrócić unijne dotacje, ponad 750 tys. Tu mam Super Express - 100 tys. Tu jakieś 600 tys. do oddania. Wirtualna Polska, Polsat - też prawie 700 tys. Tylko że ja nigdy żadnych pieniędzy nie dostałem. I co ja mam oddawać? Żeby to sprawdzić, wystarczy mieć więcej niż cztery szare komórki. Nie chcę być oczywiście niemiły dla polityków Platformy Obywatelskiej, ale myślę, że nawet oni te cztery szare komórki mają i np. mogą wejść w system SUDOP. To jest system UOKiK-u. Znana pewnie wam instytucja. Wystarczy wpisać NIP firmy i zobaczyć wszystkie dotacje, jakie firma dostała. Ja dla tych, którzy nie potrafią tej prostej czynności wykonać, wydrukowałem. Słabo widać, ale generalnie tu nie ma żadnego miliona, 500 tys. też nie, 300, 100 nawet też nie ma, bo ja nigdy takich pieniędzy nie otrzymałem, więc ich nie muszę oddawać. Ale to oczywiście nie przeszkodziło, żeby całą Polskę karmić przez te 5 lat tym, że Łukasz Mejza zdefraudował jakieś pieniądze, że Łukasz Mejza nie dość, że zdefraudował, to jeszcze teraz te pieniądze musi oddać.
Dla eksperymentu wpisałem w Google frazę: Mejza szkolenia, tak żeby zobaczyć. I wiecie, co mi wyszło? Na pierwszej stronie artykuł z nagłówkiem: Spółka Mejzy dostała milion na fikcyjne szkolenia. Ciekawe. Zdanie na siedem słów z czterema kłamstwami. Po pierwsze, taka techniczna sprawa, nie spółka, tylko jednoosobowa działalność. Po drugie, nie dostała, ponieważ mój podmiot nie otrzymał żadnego miliona dotacji, co można łatwo zweryfikować w tej bazie UOKiK-u, którą pokazałem państwu przed chwilą. A po trzecie, żaden milion, bo to jest kwota totalnie z czapy. Po czwarte, najważniejsze: niefikcyjne, bo wszystkie te szkolenia się odbyły.
Urzędnicy Platformy zrobili kontrolę, ale to są urzędnicy z Platformy i zarzucili, według nich, szereg nieprawidłowości. Tu m.in. wypowiadała się była marszałek obecnie, posłanka, że wnioski są wstrząsające. A wiecie, jaki wniosek dla polityków Platformy jest wstrząsający? Że ktoś się na szkolenie zalogował w nocy.
Taka mała rada: nie mówcie politykom Platformy, że istnieje coś takiego jak Netflix, bo jeszcze wsadziliby was za to do więzienia. Ja stworzyłem takiego Netfliksa szkoleniowego. Dawałem dostęp do szkoleń, każdy mógł się logować, gdzie chce i skąd chce. Nie obchodziło mnie, czy zrobi to z sypialni, czy zrobi to z tego pomieszczenia, którego Czarzasty nie miał, zanim weszliśmy do Unii Europejskiej, i musiał swoje potrzeby załatwiać w polu, czy zrobi to na urlopie, czy zrobi to w Polsce, czy za granicą. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia i nie miało żadnego znaczenia. Każdy mógł się zalogować, ale to było poważne naruszenie przepisów, przestępstwo, wręcz zbrodnia dla polityków Platformy Obywatelskiej, że ktoś się zalogował w nocy. Oni też stwierdzili, że wszystkie szkolenia się odbyły. Oczywiście dzięki temu nie mogłem niestety uniknąć medialnego linczu czy wręcz ukrzyżowania.
Dzisiaj po 5 latach pan prokurator zamyka śledztwo. Przesłuchano wszystkich uczestników, kilkaset osób. Nękano telefonami, wezwaniami Bogu ducha winnych przedsiębiorców i pracowników. Przesłuchiwano urzędników. Całą agencję sprawdzano, operatora tych szkoleń, bo to był program Unii, od góry do dołu. I wiecie co? Ani jednego zarzutu za fikcyjne szkolenia. Gdzie są teraz te medialne psy, które były spuszczone z łańcuchów 5 lat temu? Gdzie są ci wszyscy, którzy mówią, że zrobiłem jakieś fikcyjne szkolenia? Gdzie jest jakieś "przepraszam" za lata medialnego linczu?
Szanowni Państwo! Ja powiedziałem, że powinienem zacząć od szampana. Jesteśmy w Sejmie, więc szampana nie wziąłem, ale mam kwiaty w podziękowaniu dla pana prokuratora za to, że w końcu całej Polsce pokazał, że to było jedno wielkie kłamstwo. Bo właśnie w tym wniosku, który składa pan prokurator, potwierdza się, że wszystkie szkolenia się odbyły. Ja nigdy nie miałem zwracać żadnych pieniędzy, bo ja wszystko zrobiłem. Zrobiłem to w innej formie niż inni, bo można to było robić stacjonarnie, ja to zrobiłem akurat e-learningowo, wtedy jako jedyny w województwie napisałem takiego właśnie szkoleniowego Netfliksa i każdy sobie mógł z niego korzystać. I korzystał.
Dlatego bardzo dziękuję, panie prokuratorze, jestem panu naprawdę bardzo wdzięczny. Ubolewam, że nie ma tutaj pana z nami, więc przekażę na ręce pani marszałek te kwiaty. Pani marszałek jest z Platformy, pan prokurator realizuje zlecenia Platformy, tak że jesteście prawie w jednej partii, więc pani marszałek chętnie te kwiaty dla kolegi partyjnego przekażę.
Chciałbym jeszcze o meritum, żebyście państwo wiedzieli, na czym ten wniosek polega i dlaczego on jest tak kuriozalny. Dlatego że prokuratura musiała zrobić absolutny fikołek, bo przez lata próbowano przypiąć mi wersję, że moja firma tych szkoleń nie realizowała. Okazało się, że szkolenia były przeprowadzone i ku rozczarowaniu śledczych nic mi się nie da zarzucić. Przez 5 lat, przypominam. No ale pomimo to motywacja była tak silna, żeby mnie oskarżyć o cokolwiek, że prokuratura zdecydowała się sformułować zarzuty, uwaga, które dotyczą wprost nie mnie czy moich pracowników, ale de facto szkolonych przeze mnie przedsiębiorców. Wszak dla tych, co czytali... Nie zachęcam do czytania, bo są ciekawsze lektury, m.in. książka telefoniczna z 1997 r., ale jeżeli ktoś przeczytał i wie, co prokuratura próbuje mi zarzucić, to przypominam, że przedsiębiorcy składali oświadczenia właśnie do tego operatora i wbrew temu, co twierdzi prokuratora, to były rzetelne wnioski. W skrócie: ja nie mogłem nikogo oszukać, składając jakieś nierzetelne oświadczenia, bo ja tych oświadczeń nie składałem, tylko składali je właśnie przedsiębiorcy. Gdyby faktycznie tak było, uwaga, że te oświadczenia wprowadzały kogokolwiek w błąd, to prokurator przede wszystkim przedsiębiorcom przedstawiłby zarzuty, a nie mnie, właścicielowi firmy, która tylko te szkolenia przeprowadzała. Prokurator doskonale o tym wie, bo część urzędników mi powiedziała, jakie dokumenty wysłała prokuraturze. Prokurator zdaje sobie z tego sprawę, ale nawet nie chciał tego przedstawić w tym wniosku, bo wie, że ten zarzut od razu by upadł. On się oczywiście w sądzie nie utrzyma, ale show must go on.
Nie wchodząc teraz w szczegóły, bo to przedstawię przed sądem, ARR, czyli ten operator, przed prokuratorowi wskazała, że przedsiębiorca nie miał obowiązku udokumentowania źródła pochodzenia własnych środków. Czyli jednoznacznie ten operator potwierdził, że w dacie wszystkich czynów objętych właśnie tym wnioskiem źródło finansowania wkładu własnego danego przedsiębiorcy szkolonego przez moją firmę nie podlegało ujawnieniu, udokumentowaniu ani weryfikacji. Rozumiecie państwo kuriozalność całej tej sytuacji.
Materiał ten nie został ujęty ani przywołany w tym wniosku immunitetowym, co obnaża brak obiektywizmu prokuratury w tej sprawie, dyskwalifikuje te zarzuty. Ja oczywiście mam całą litanię zarzutów do tego oskarżenia, ale nauczony doświadczeniem nie zamierzam ich teraz wszystkich odkrywać. Odkryję je w sądzie, bo ostatnio zmasakrowałem poprzedni wniosek prokuratury napisany na polityczne zlecenie, w którym zarzucono mi, że składam oświadczenie majątkowe. Jak policzyłem, prawie 100 posłów Platformy zrobiło to w taki sam sposób, no ale to mi próbowano za to postawić zarzuty. Efekt jest taki, że sąd boi się skonfrontować z tą argumentacją, no i czekam już 2 lata na rozpoczęcie rozprawy. Tak to działa. Rzucić bezpodstawne oskarżenia, a potem jakoś to będzie, niech czas leci.
Nie chcę używać zbyt wulgarnych słów, ale pani marszałek jako koleżanka Włodzimierza Czarzastego jest, myślę, przyzwyczajona do takiego stwierdzenia, więc powiem: fachowo to się nazywa w branży medialnej wrzuceniem gówna w wentylator. Czyli wrzucamy, ono obryzga, ubrudzi, będzie śmierdziało, człowiek się umyje, ale smród i tak zostanie. Nie mogę doczekać się pojedynku na sali sądowej, szanowni państwo, z tym Żurkowym prokuratorem, no bo to będą prawdziwe freak fighty ze spektakularnym nokautem. Tak że ja z utęsknieniem na to czekam.
Natomiast martwi mnie to, że w ostatnich dniach jeszcze, jak mnie poinformowano, trwały histeryczne próby pozyskania jakichkolwiek dowodów, które by te bzdurne oskarżenia uprawdopodobniły, m.in. w ten bezprawny sposób dręczy się kolejnymi wezwaniami, straszeniem, ale też obietnicami, byleby tylko ktoś powiedział coś, co by pasowało do tej układanki. Niestety muszę tutaj pana prokuratora zmartwić. Nie ma takiego klocka, który by tu pasował, bo to, co pan nazywa zarzutem, jest po prostu prawniczym kleksem. Rozumiem, że trzeba dopaść Mejzę, bo on uratował ten prawicowy rząd. Teraz krytykuję bardzo mocno, jestem jednym z większych krytyków rządu Donalda Tuska. Twardo stoję w obronie polskiego interesu, domagając się zwłaszcza sprawiedliwości w relacjach polsko-ukraińskich. Nie pozwalam na to, żeby Polska była bankomatem dla Ukrainy. Zatem dla przykładu tego Mejzę, obojętnie czym, trzeba jakoś upolować. Tylko następnym razem, jak będziecie chcieli upolować Mejzę, to musicie wysłać lepszego myśliwego, bo ten ewidentnie się nie popisał. Głupio by było po tych 5 latach umorzyć tę sprawę, więc prokurator wymyślił sobie takie zarzuty. Muszę przyznać, że się wykazał, naprawdę się wykazał, ale nieznajomością regulaminu tych usług. Najwidoczniej 5 lat to za mało dla pana prokuratora, żeby go przestudiować. Ale już w komisji sejmowej pan prokurator, jestem przekonany, zdał sobie sprawę z tego, że nadepnął na grabie. Potwierdził, że wszystkie szkolenia się odbyły. Chcę, żeby to wybrzmiało. Wszystkie szkolenia się odbyły, szanowni państwo. W mediach ten temat niestety jest przemilczany. Cała Polska trąbiła o tym, że mam rzekomo jakieś fikcyjne szkolenia, że jakieś pieniądze muszę zwracać. Teraz, jak już jest jasność co do tego, padło to nawet z ust prokuratora realizującego platformiane zlecenie, nikt o tym nie napisał. Specjalnie sprawdzałem. Ani jedna redakcja nie napisała, że wszystkie szkolenia się odbyły.
Szanowni Państwo! Mam czyste sumienie. Mówiłem o tym wielokrotnie. Od samego początku tej sprawy, od 5 lat mówię, że mam czyste sumienie, dlatego zrzekam się immunitetu. Zrzekam się nie tylko dlatego, że mam czyste sumienie, ale również dla rozrywki i takiej elementarnej uczciwości, dla uczciwości wobec tych wszystkich, których przez lata nękano, żeby móc dopaść Mejzę, wobec tych, którzy uczestniczyli w szkoleniach i stali się mięsem armatnim w politycznej nawalance. Wiecie, że tych ludzi pozywano do sądu? Zdajecie sobie z tego sprawę, szanowni państwo? Wszystkie sprawy o zwroty środków zostały już wygrane prawomocnie, wszystkie sprawy administracyjne. Chciałbym sprawiedliwości również wobec tych, którzy te usługi realizowali i od 5 lat nękani są przez polskie służby. Im wszystkim należy się zwycięstwo w sądzie i nokaut na prokuratorze. Nie chowam się za immunitetem, Platformo, jak wasi idole, jak marszałek Grodzki, któremu prokuratura nie mogła postawić zarzutów korupcyjnych. Po zmianie władzy skręciliście śledztwo. Nie chowam się za immunitetem jak Tyszkiewicz. Jak ktoś nie wie, kto to jest Tyszkiewicz, to jest taki prowincjonalny, lubuski polityk, który na nazwisku Łukasz Mejza próbuje sobie trochę fejmu nabić. Ale jak pisze o fejkowych szkoleniach, dostaje pozew. To się chowa za immunitetem. Ale gość jest znany z tego, że akurat lubi się chować. Ostatnio mnie zaczepił w restauracji sejmowej. Miałem 3-letnie dziecko na rękach. Jak mu odpowiedziałem, to schował się za żonę. Taki bohater jak cała Platforma.
Szanowni Państwo! Stanę przed sądem naprzeciwko prokuratora i dowiodę niewinności, dowiodę tego, że te wszystkie zarzuty są fikcyjne, a prokurator działa na wyraźne polityczne zlecenie. Mam nadzieję, że ci wszyscy medialni siepacze napiszą dzisiaj, że wszystkie szkolenia zrealizowane przez moją firmę się odbyły i nie ma żadnych pieniędzy do zwrotu. Jestem też przekonany, że wybije godzina sprawiedliwości, a niektórzy tym młotkiem uderzającym w gong wyłapią bardzo mocno po głowie. (Dzwonek) Dziękuję bardzo.
Oczywiście pani marszałek przekazuję zrzeczenie się immunitetu, które daję do kamery, żeby wszyscy widzieli, szanowni państwo, aż w dwóch egzemplarzach. Kwiaty dla prokuratora, kolegi z Platformy Obywatelskiej. Bardzo proszę,
(Poseł Łukasz Mejza kładzie kwiaty na stole prezydialnym przed wicemarszałek Dorotą Niedzielą)
Wicemarszałek Dorota Niedziela:
Panie pośle Mejza, proszę zabrać te kwiaty.
Poseł Łukasz Mejza:
No nie, pani marszałek, jakoś nie wypada. Raz danych kwiatów się nie zabiera.
Wicemarszałek Dorota Niedziela:
Panie pośle, zwracam panu uwagę, że zaraz będę panu czytała. Proszę zabrać te kwiaty.
Poseł Łukasz Mejza:
Wszystkiego dobrego.
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie)Transmisja (ok. godz. 19:37) (otwiera się w nowej karcie)
Skąd są te dane?
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 13.10.2026 13:35
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu

